😈 Jak zacząć ćwiczyć? 👊

00:03


Jakiś czas temu w komentarzach poproszono mnie o zrobienie postu z poradami o tym jak zacząć ćwiczyć. Nadszedł wrzesień i rok szkolny, który zazwyczaj rozpoczynamy z pewnymi postanowieniami. Dla niektórych może to być właśnie rozpoczęcie swojej walki z własnym ciałem, dlatego mam nadzieję, że ten post okaże się dla was pomocny.



1. Spójrz w lustro. Czy widzisz w nim wymarzone ciało?

Zazwyczaj wszystko właśnie się zaczyna od jednego zerknięcia na swoje odbicie. Dostrzegamy, że nie wyglądamy tak jak dziewczyny w internecie, koleżanki, czy modelki w gazetach. Widzimy, że przydałoby nam się schudnąć tu i ówdzie. Nie czujesz się szczęśliwa w swoim ciele? Brakuje Ci samoakceptacji? Co zrobić, gdy okazuje się, że ukochane spodnie są już za małe?

Taki drastyczny szok jest dobry, ponieważ może być przełomowym momentem w Twoim życiu, dzięki któremu zaczniesz ćwiczyć. Każdy z nas jest inny, dlatego jedni potrzebują jednego takiego "kopa", a u innych wymaga to czasu, bo nie jesteśmy w stanie podjąć każdej decyzji w mgnieniu oka. 


2. Zainspiruj się!

Uwielbiam wchodzić na tumblr i oglądać te wszystkie piękne dziewczyny i ich wymarzone sylwetki. Myślisz, że z takimi się urodziły? Nie! Ich sukces składa się na wiele wyrzeczeń. Skoro one mogły to ty też! Więc dlaczego nadal siedzisz i nic nie robisz?

Popatrz na to zdjęcie. Pięknie wyrzeźbiony brzuch. Teraz spójrz na swój i wyobraź sobie, że to możesz być ty! Walcz o swoją pewność siebie, o swoje szczęście, o samoakceptacje, o nową wersję siebie! 



3. Postaw sobie cel do osiągnięcia.

Ale pamiętaj o tym, żeby był realny. Nie mów sobie, że schudniesz 10 kg w tydzień, bo to naturalnie niemożliwe. Na początek Twoim celem może być po prostu przetrwanie Twojego pierwszego tygodnia ćwiczeń, ponieważ zazwyczaj początki są najgorsze, a potem jest już z górki. Z każdym kolejnym dniem podwyższaj sobie poprzeczkę, przykładowo coraz bardziej ograniczając sobie słodycze i tak pewnego dnia zdasz sobie sprawę, że nie potrafisz już wrócić do "tamtego" życia. Kolejne tygodnie będą za Tobą, a efekty będą stawały się coraz bardziej widoczne, jeśli uczciwe przestrzegałaś diety oraz planu treningowego.


4. Małe kroki zagwarantują Ci sukces.

Jeśli za szybko rzucisz się na głęboką wodę, nie umiejąc pływać, prędko utoniesz. Tak też jest z przejściem na zdrowy styl życia. Jeśli nie masz kompletnie pojęcia o tym wszystkim i pewnego dnia stwierdzisz, że od tak sobie przestaniesz jeść słodycze, to raczej nie wyjdzie. Swoją fit przygodę powinnaś zacząć od zasięgnięcia informacji na temat diety oraz ćwiczeń z zaufanych źródeł. Dopiero wtedy możesz wprowadzać stopniowe zmiany w swoim jadłospisie, jednak nie odmawiaj sobie wszystkiego od razu, bo zniechęcisz się i w ten sposób wrócisz do starych nawyków. Również pamiętaj o tym, żeby nie poddawać się szybko na treningach, jeśli coś Ci nie idzie. Nikt z nas nie jest profesjonalistą, pomimo tego każde chęci się liczą! Nie umiesz wykonać jakiegoś ćwiczenia? To absolutnie w porządku, bo to normalny etap początkowy, który każdy z nas przechodzi. Najlepiej zastąp je jakimś innym, lecz spróbuj ponownie następnym razem, aż do skutku. Osobiście lubię wykonywać stricte ułożone programy treningowe, gdyż zazwyczaj w nich mamy do wyboru dwa rodzaje ćwiczeń - dla początkujących oraz zaawansowanych. Wtedy mogę dowolnie modyfikować program do moich potrzeb.


5. Zakwasy oraz pot nie są Twoimi wrogami, a przyjaciółmi!

Wiele osób niestety przestaje ćwiczyć, kiedy wraz z pierwszym treningiem nadchodzą pierwsze zakwasy. Nie bój się bólu, bo on trwa tylko moment. Warto powalczyć chociaż 30 min dziennie oraz pływać w swoim pocie, aby potem móc chodzić po ulicy z wysoko uniesioną głową oraz uśmiechem od ucha do ucha. Nie zapomnij o tym, że z każdym treningiem dochodzisz do wprawy, więc tych zakwasów będzie coraz mniej. Jeśli jednak ból nie daje Ci żyć, porozciągaj się, użyj wałka, a prędko poczujesz ulgę. Zakwasy są Twoimi przyjaciółmi, którzy nie pozwalają Ci zapomnieć o tym jak świetną robotę zrobiłaś na wczorajszym treningu, więc powinny jedynie wywoływać poczucie dumy oraz satysfakcji. 



6. Odchudzanie się oraz treningi są kosztowne... NIE!

Jak dla mnie to bzdura wyssana z palca osoby niećwiczącej. Czy skoro siedzisz non stop przy komputerze, będzie Ciebie więcej kosztowało włączenie programu treningowego z YouTube na 30 min zamiast spędzenia tego czasu na Twitterze? Na początku nie potrzebujesz żadnego sprzętu - wystarczą leginsy, bluzka z krótkim rękawem, wygodne buty i Twoje chęci! Dopiero z czasem, kiedy stajesz się zaawansowanym maniakiem fit życia, możesz zacząć kupować hantle, maty itp. Jeśli chodzi o dietę... Pomyśl ile wydajesz na wszystkie posiłki w McDonalds i innych miejscach, które sprzedają fast foody. Tymczasem na sałatkę potrzebujesz garść sałaty, pół pomidora, trochę zielonego ogórka, jedną lub dwie rzodkiewki itd. Przekalkuj to w głowie i pomyśl co bardziej opłaca się jeść...

Zapraszam do przeczytania tego artykułu - klik!


7. Nie katuj się - wystarczy 30 minut dziennie, przynajmniej 3 razy w tygodniu. Jednak systematyczność jest kluczem do wygranej!


"Po co ćwiczyć? Przecież przez te kilka godzin, które spędzę na siłowni, zmęczę się, a na dodatek spocę. A w tym samym czasie mogłabym obejrzeć fajny film i zjeść coś dobrego (zapewne bardzo kalorycznego)."

Przyznać się kto z Was kiedykolwiek tak pomyślał? Haha! Powtórzę tutaj słowa Shauna T, którego program aktualnie wykonuję. Wystarczy Ci 25 minut dziennie, podczas których na maksa się skupisz, aby osiągnąć wymarzone ciało. Proste? Jak dla mnie tak. Wprawdzie często muszę układać sobie plan dnia pod dyktando treningu, aczkolwiek wystarczy trochę organizacji i dłużej już to nie stanowi żadnego problemu. Zacznij od 20-30 minut dziennie, a długość treningów możesz sobie wydłużać z czasem, gdy poczujesz, że jesteś na to gotowa. Lepiej dać z siebie 100% przez 25 minut, niż męczyć się godzinę, na dodatek nie będąc w stanie wykonać połowy ćwiczeń ze zmęczenia.



8. Ona straciła 5 cm w miesiąc, a ja tylko 2 cm.

I co z tego? A ona w kolejny miesiąc straci 1 cm, bo się podda, a ty możesz nawet i 5 cm, jeśli dalej będziesz walczyć! Nie porównuj siebie do innych. Liczysz się tylko TY, Twój trening oraz Twoja dieta. Bądź egoistą. Nie poddawaj się przez to, że nie osiągasz tyle, co inni. Sama miałam taki okres niedawno. Byłam załamana, ponieważ w jeden miesiąc nie widziałam u siebie takich efektów, jakie rzekomo osiągają dziewczyny w internecie. Właśnie, w tym tkwi sęk - nie wiesz, czy one nie oszukują. Dowodzi temu ten (klik) artykuł - nie daj się omamić! 



9. Znajdź wsparcie.

Wsparcie jest niesamowicie ważne! Warto mieć osobę, z którą możemy dzielić smutki, wątpliwości, a także, która podniesie Ciebie na duchu oraz doda motywacji, gdy ją stracisz. W ostatnich dniach bardzo dobrze się przekonałam o tym. Tak więc jeśli masz przyjaciółkę, która ćwiczy lub może z Tobą zacząć treningi, zacznijcie to robić razem, a będzie Wam raźniej! Natomiast jeśli jesteś sama, możesz śmiało znaleźć pomoc na #ćwiczymyrazem na Twitterze, gdzie również bardzo się udzielam!



10. Ciesz się dietą i treningami! 

Prędko skapitulujesz, jeśli nie będziesz odczuwała przyjemności z treningów. Naucz się je lubić. Myśl o tym jakie efekty Ci przyniosą oraz jak cudownie będziesz się czuła z własnym ciałem już niedługo. Miłość do treningów nie przyjdzie od razu, ale z czasem, gwarantuję Ci to. Jeśli dołączysz do nich ulubioną muzykę, będzie Ci łatwiej! Wyszukuj rozmaitych przepisów w internecie, a przekonasz się, że nie warto już jeść słodyczy. Nie powtarzaj ciągle tego samego programu treningowego, tylko próbuj innych, aby nie popaść w monotonię, a także mieć coraz lepsze efekty!



Podobny post:
JAK POZOSTAĆ ZMOTYWOWANYM?

Mam nadzieję, że post przypadł Wam do gustu. Wszelkie pytania naturalnie możecie do mnie skierować w komentarzach.

Miłego pierwszego dnia szkoły! Powodzenia! Walczcie!

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Jejku, aż zachciało mi się ćwiczyć! 😁
    Ogólnie mam problem z tym, że poćwiczę kilka dni i przestaje i tak jest co jakiś czas. Mam jakieś głupie wymówki, typu, że nie mam casu, czasem potrzebuje takiego kopa, jakiego tutaj napisałaś. Naprawdę mi to pomogło i jeszcze dzisiaj poćwiczę 😁 i wiesz, chyba zacznę układać sobie plan dnia i przez to będę tam wszystko wpisywać i na pewno znajdę tą godzinę na ćwiczenia. Dziękuje za ten post skarbie x

    OdpowiedzUsuń
  2. Woah, zmotywowały mnie wszystkie twoje słowa, za co okropnie ci dziękuję ;) Mam nadzieję, ze przetrwam, będę tu wpadać także częściej! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. pierwszy raz jestem na Twoim blogu, a już czuję, że stanie się moim uzależnieniem :D
    świetny post - wreszcie znalazłam motywację :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chęci mam, gorzej z czasem. U mnie niestety z tym słabo. Jestem w liceum, chce się dostać na jedną z najlepszych uczelni w Polsce, więc nauki jest multum. Do tego sporo zajęć dodatkowych i wychodzi na to, że wracam do domu, uczę się i padam zmęczona zwykle jeszcze nie do końca nauczona na dzień następny. Jeść staram sie w miarę zdrowo, moja siostra jest dietetyczka a rodzice na diecie więc mam fit jedzenie tak czy tak ;D
    Ogólnie z moim ciałem chyba nie jest najgorzej. Chyba chciałabym trochę brzuch, może przy wolniejszych dniach brzuszki porobie. Bardziej postaram się poćwiczyć w wakacje, oby wyszło ;) póki co jednak moja przyszłość i matura to większy priorytet niż ładny brzuch ;)
    W każdym razie gratuluję bloga, przyjemnie się czyta i jak widać działa na czytelników ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale wiem o czym mówisz. Również jestem w liceum i walczę o stypendium naukowe, więc mam multum nauki, tak więc codziennie uczę się do pierwszej w nocy :( U mnie to wygląda tak, że wracam o 15.30 do domu, jem obiad i idę spać na godzinę, a potem się uczę. Czasem wychodzi trening o 19 - chociaż 30 min - a czasem nie i to jest absolutnie w porządku, nie ma czym się zamartwiać. Moim sposobem na poradzenie sobie z tym jest to, żeby dobrze gospodarować czas w weekend i piątek (mamy już w tym wypadku 3 dni treningu) + wf, więc mamy chociaż już te 5 dni, gdy się poruszamy :) Ale świetnie, że masz taką fit rodzinkę! Zazdroszczę, choć u mnie w domu też się staramy jeść zdrowo, moja rodzina ma dużo wspólnego ze sportem :) Kochana brzuszki niestety wiele Ci nie dadzą :( Zobacz nowy post - tam wszystko wyjaśniłam. Cieszę się, słysząc jakie masz piorytety - moje są podobne, ciało poczeka, a nasza przyszłość nie :) Bardzo dziękuję, chcę na nich oddziaływać jak najlepiej haha! Pozdrawiam, życzę powodzenia i dalszych sukcesów xx

      Usuń
  5. Mnie jest bardzo ciężko się zmotywować, jednak postanowiłam zapisać się na siłownie. No zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń


Instagram