🤷‍ Nowa definicja fit życia 🤗

13:41


Cześć, piszę do was z łóżka, ponieważ od kilku dni mam zapalenie oskrzeli. Odkąd zachorowałam mam jeszcze większe problemy z oddychaniem niż przedtem - nie mogę nawet spać w nocy, bo mam ataki duszności. W związku z tym naszły mnie pewne refleksje, którymi chciałabym się z Wami dzisiaj podzielić.


Każdy z nas ma inną definicję "bycia fit" i to absolutnie normalne, ponieważ wszyscy posiadamy inne cele oraz pragnienia względem wyglądu naszego ciała. Właśnie - wygląd. Większość z nas, zaczynając swoją przygodę ze zdrowym trybem życia, rozpoczęło ją ze względu na niezadowolenie z powodu sylwetki - ja również. Pragniemy wyglądać jak Kayla (kobieta u góry) - mieć chude nogi, umięśniony brzuch. Nie patrzymy na nasze zdrowie i tutaj popełniamy ogromny błąd. Liczy się tylko wygląd zewnętrzny, co świadczy o tym jak płytcy jesteśmy. Nie martwcie się - tacy zostaliśmy stworzeni, lubimy podziwiać piękne rzeczy. Jednakże czy kiedykolwiek zastanawiałaś się co jest wewnątrz Ciebie? Czy kiedykolwiek miałaś taki moment na lekcji biologii, gdy pomyślałaś sobie "wow, to wszystko jest we mnie w środku, z tego jestem zbudowana". Myślałaś może o tym jaki wpływ na twoje ciało i zdrowie mają twoje wybory?


Być może niektóre z Was uważają, że skoro prowadzę bloga o fit tematyce, to nie popełniam błędów i moja droga ku wymarzonej sylwetce jest bez skazy. Otóż mylicie się. Nikt nie jest idealny. Odkąd w połowie września objawiły się moje problemy z oddychaniem i musiałam ograniczyć trenowanie, trochę spanikowałam. Zaczęłam się obawiać, że cała moja ciężka praca pójdzie na marne i ponownie przytyję. Z każdym dniem również narastała lista obowiązków szkolnych, więc powoli rezygnowałam nawet z małych treningów. Skupiłam się jedynie na diecie, która wierzyłam, że obroni mnie przed niechcianymi dodatkowymi centymetrami. Nie zwracałam uwagi na to, że ludzie dookoła mówią mi, że nie mam się czego obawiać, bo przecież jestem chuda. Jadłam dalej jak przedtem, ale jak się potem okazało, moje posiłki były zbyt mało kaloryczne. Na dodatek rzadko zdarzało mi się robić cheat day, ponieważ pragnęłam się ukarać za to, że podczas wakacji nad morzem przez dwa tygodnie jadłam prawie wszystko co chciałam. Sama Wam radziłam, a popełniałam podstawowe błędy - trochę to podchodziło pod hipokryzję, wiem. Rodzice widzieli moją zmianę i byli na mnie bardzo źli - czasem dochodziło do sprzeczek, ponieważ robiłam niepotrzebne problemy z wybieraniem ściśle określonego jedzenia na obiad. Z perspektywy czasu nie mogę uwierzyć w to jak niemądra byłam. Do dzisiaj pamiętam słowa, które usłyszałam: "Radzisz innym dziewczynom jak mają zdrowo żyć, a sama nie potrafisz tego robić". Momentem przełomowym, który pomógł mi się wybudzić z transu, było wejście na wagę, która wskazywała za mało kilogramów. Moja sytuacja nie była tragiczna, lecz pięknie również nie było. Tym razem się przeraziłam, ponieważ musiałam przytyć, a kompletnie nie wiedziałam jak się za to zabrać w zdrowy sposób. W końcu nie mogłam zwyczajnie zacząć jeść pączków i innych niezdrowych rzeczy, bo jedyne co bym osiągnęła to wzrost tkanki tłuszczowej. 


Co zrobiłam? Wzięłam na luz, przestałam się przejmować tym, że nie mogę ćwiczyć tak, jakbym chciała. Nie boję się już zjeść pierniczka czy jednego ciastka, bo od takiej małej ilości nic mi się nie stanie. Oczywiście, że robię tego codziennie, bo nadal lubię jeść zdrowo. Jednak co chciałabym przekazać Wam przez ten post...

Chciałabym z Wami podzielić się moją nową definicją "fit życia". 

FIT ŻYCIE - życie szczęśliwe, pełne uśmiechu i radości, życie zdrowe, w którym nie ma miejsca na głodówki, choroby, przejmowanie się, że opuszczę jeden trening, życie na luzie, życie, w którym nie będę niczego żałować, a za to czerpać jak najwięcej, życie pełne pewności siebie.

To wszystko zrozumiałam dopiero teraz, gdy jestem straszona na okrągło astmą. Morał z tej historii jest taki - wykorzystuj pełny zasób energii, jeśli chcesz osiągnąć jakiś cel. Nie odkładaj tego na później, bo potem zdrowie może ci na to nie pozwolić. Nie chcę nikogo straszyć, jednak taka jest prawda. Leżąc teraz, cały czas przypominają mi się treningi, kiedy to sobie odpuściłam, bo sądziłam, że mam czas. Jak się okazało, nie miałam go. Niegdyś trudno było mi się zmotywować do treningu. Teraz nie mogąc nic robić, nie ma rzeczy, której bardziej bym chciała. Brakuje mi ruchu - brakuje mi dawnej kondycji, która również dawała sobie wiele do życzenia. Niestety teraz po napadach duszności mam zadyszkę nawet po wejściu po schodach, co naprawdę mnie smuci. Chciałabym sobie poskakać, potańczyć, a nawet - o zgrozo, nie wierzę, że to mówię - pobiegać!

Nie przejmuj się kilkoma kilogramami, które zostały ci jeszcze do zrzucenia - ciężką pracą osiągniesz wszystko, ale pamiętaj o zaspokajaniu potrzeb żywieniowych organizmu oraz odpowiedniej ilości snu, a także czasie na regenerację. Nie doprowadź siebie na skraj wyczerpania. Jeśli z jakiegoś powodu nie możesz wykonać treningu, TO JEST W PORZĄDKUJesteś człowiekiem tak jak ja, wszyscy popełniamy błędy, a jeden dzień bez treningu wbrew pozorom nie jest dniem straconym. Nadrobisz wszystko i wcale nie oznacza to robienie następnego dnia dwugodzinnego treningu za karę. TRENING TO NIE KARA, TO NAGRODA DLA TWOJEGO CIAŁA. Wykonując trening udoskonalasz swoje ciało, pokazując sobie jak bardzo je kochasz, a nie potępiasz je.

Jakie są moje cele teraz?

Moim najważniejszym celem jest zdrowie. Nie pragnę niczego więcej jak poprawa kwestii oddechowych, która pozwoli mi wrócić do aktywności fizycznej. Ludzie pytają się dlaczego ćwiczę, skoro jestem chuda lub powtarzają, że mogę sobie odpuścić, bo mam już body goal. Wcale go nie mam. Czy wymarzone ciało to ciało chude i podatne na choroby? NIE! Moje wymarzone ciało to ciało zdrowe, jędrne, będące moim najlepszym przyjacielem, znające doskonale swoje własne możliwości. Nie chcę być smutną, chudą dziewczyną, bez życia. Od teraz będę dążyć do najlepszej, zdrowej wersji siebie, która będzie mogła Was zarażać pozytywnym nastawieniem. Codziennie powtarzam sobie i rodzicom, że duszności nie przeszkodzą mi w dalszym dążeniu do samorealizacji - kiedyś jeszcze przebiegnę te 10 km i pokażę, że ja też mogę. Takie myśli pozwalają mi nie zwariować w tej dziwnej sytuacji.

Jeśli jesteś zdrowa, a myślisz, że nie masz wystarczająco dużo motywacji, żeby osiągnąć wymarzoną sylwetkę, rusz w tym momencie tyłek z kanapy. Nie rób mi tej przykrości. Wykorzystaj szansę, którą dał Ci los - możliwość ruchu. Ja wiem, że ty masz w sobie tę moc. Wiem, że masz siłę, aby przeciwstawić się wszystkim przeciwnościom losu i pokusom. Kiedyś podziękujesz sobie za to i znajdziesz się w takim momencie życia, że będą ci przejeżdżać ciastkiem przed nosem, a ty bez problemu powiesz "NIE". Nie jesteś na tym świecie bez powodu. Zamiast ciebie mógł wygrać walkę inny plemnik, ale ty miałaś to coś. Nie zmarnuj szansy, jaką Ci dano. ŻYCIE JEST SZANSĄ. To co? Idziesz na trening?

Przepraszam, jeśli ten post jest chaotyczny. Jednak chciałam napisać Wam coś z głębi serca. Mam nadzieję, że to docenicie oraz, że Was to zmotywuje choć w małym stopniu. Przepraszam również za późne pojawienie się postu, ale zawsze mam tyle pomysłów na to, co napisać, a gdy przychodzi co do czego, to czuję kompletną pustkę. Poza tym miałam wczoraj małe problemy z bloggerem.

You Might Also Like

16 komentarze

  1. wow, swietny post. Mam nadzieję, że wkrótce wrocisz do zdrowia i nie będziesz miała tych dusznosci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju cudowny post, to o plemniku wygralo XD fajnie ze w koncu odnalazlas prawdziwe cele, trzymam za ciebie kciuki i życze powrotu do zdrowia! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny, motywujący post! Podziwiam Cię, za tyle siły i samozaparcia! :-)

    http://large-means-beatiful.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Znalazłam Cię przypadkiem na Twitterze (albo raczej to ty mnie bo odpowiedziałaś na mój post) a dodajesz mi tyle siły, energii, że wprost nie wiem co mam powiedzieć! Jesteś zajebista! Jak chcę się poddać, albo jak mi nie wychodzi dodajesz mi tyle motywacji że aż szkoda gadać! Trzymam mocno za Ciebie kciuki, że wyzdrowiejesz i osiągniesz to, co sobie wymarzyłaś!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ja również zaczęłam moją przygodę z fit zyciem dlatego że chciałam schudnąc. Dzisiaj wiem więcej, przede wszytskim nie chce już schudnąć ale bardzo chce zdrowo żyć

    http://magdawiglusz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie czytałam czegoś tak mądrego o zdrowym życiu. Mi praktycznie od zawsze przeszkadzała moja waga, ale dopiero od niedawna dostałam kopa w tyłek i zaczęłam ćwiczyć. Przerażało mnie jedno: Jak będe jadła takie wielkie obiady jak zawsze moje treningi pójdą na marne. Ale nie miałam zamiaru głodować bądź zwracać to co zjadłam. Postanowiłam jeszcze trochę więcej się ruszać mam na myśli takie drobne rzeczy typu: wrócić do domu ze szkoły pieszo nie autem( jednak 2 km to jest) oraz po prostu jeść trochę mniej. Nie nakładam sobie porcji wielkości orzeszka. Jem normalnie jak nastolatka. Ćwiczę dopiero jakieś trzy tygodnie i nawet jeśli nie widac na zewnątrz poprawy ja czuję ją wewnątrz. Jestem szczęśliwsza to na pewno i pewniej się czuję, mimo że wyglądam tak samo. Mimo, że nie zamierzałam narażać swojego zdrowia dziękuję Ci za ten post z całego serca bo pokazał mi dodatkowo, że gdy zrobię dzień bez treningu świat się nie zawali i za to, że pokazałas mi jak ważne jest nasze zdrowie. Zdrowiej i życze Ci abyś wróciła do dawnej formy i pamiętaj jesteś idealna wewnątrz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jak na razie jedynie podejrzenia :)

      Usuń
    2. Aha, bo ja właśnie mam (odkąd pamiętam, od dziecka) i byłam ciekawa. ;)

      Usuń
  8. Choruję na astmę od dziecka, bardzo długo miałam narzucone przez nią ograniczenia. Od jakichś dwóch lat chodzę jednak na treningi i muszę Ci powiedzieć, że po wakacyjne przerwie, na kilku pierwszych ciężko mi było o normalny oddech i inhalator znów musiał być w pogotowiu. Teraz, kiedy minęło już ponad 2 miesiące wszystko wraca do normy, inhalatory idą w odstawkę, a oddech jest lekki. Nawet, jeżeli stwierdzą u Ciebie astmę to wcale nie jest tak, że to będzie stop treningom. Będziesz tylko musiała opanować kilka dodatkowych ćwiczeń oddechowych, może wspomóc się lekami czy właśnie inhalacjami i będzie dobrze. Naprawdę mądry post. Przeraża mnie to, że ludzie zapominają w tym całym byciu fit o dobrej zabawie. Mi na szczęście mój trener systematycznie przypomina, że muszę się cieszyć z tego, co robię. Pozdrawiam Cię i jeśli byłaby możliwość chciałabym poprosić o informowanie o nowych postach ;)

    pannanikt001.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdrowie jest najważniejsze kochana, więc dbaj o nie a ja mam nadzieję że jak najszybciej wrócisz do zdrowia :)masz rację, bycie fit również oznacza dbanie o zdrowie, nie tylko o sylwetkę :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow świetny post mam nadzieje, że szybko wrócisz do zdrowia. Pozdrawiam <3 Zapraszam -> http://karolinyjia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post, masz bardzo fajny blog a Twoje wpisy są naprawdę bardzo interesujące :) !
    ja juz obserwuje i zapraszam do mnie
    nowy post
    milentry-blog

    OdpowiedzUsuń


Instagram