🤔 2 kroki do przodu, 3 do tyłu... Czyli jak odzyskać motywację? 💪


Codziennie na twitterze pod hashtagami widzę masę tweetów, w których piszecie o braku motywacji. Przypominają mi one rozpaczliwe apele o pomoc, a ja nie mogę nie odpowiedzieć na nie - stąd dzisiejszy post.

Wszyscy doskonale znamy ten scenariusz. W poniedziałek jako, że to początek tygodnia, czujesz się jak królowa tego świata. Cały dzień niecierpliwie poruszasz nogami, nie mogąc się doczekać godziny treningu, na którym dajesz z siebie wszystko. Pilnujesz każdego posiłku – nie oprzesz się żadnemu batonikowi, a nawet przeciwnie – tak bardzo bije od ciebie tą mocą, że to one uciekają przed tobą. Następnie przychodzi wtorek, motywacja trochę podupada, ale dalej jest dobrze i ochoczo przystępujesz do ćwiczeń. Nagle przychodzi twój wróg - kryzys, którego powodem mogą być zakwasy, ciężki dzień w szkole lub pracy i odpuszczasz jeden trening, później drugi. Z każdym dniem jest coraz gorzej, aż w końcu następuje istne apogeum – rzucasz się na kanapę i wpatrujesz w sufit, wzdychając lub podjadając na zmianę ciastka i chipsy. Kompletnie nie masz siły na nic, wymyślasz coraz to nowe wymówki, które mają zdusić sumienie, przypominające ci, że robisz źle. Wspominasz te wszystkie okropne momenty na treningu, gdy o zgrozo, o musiałaś się zmęczyć, spocić i nawet stawić czoło bólowi. I co w tej sytuacji zrobić? Jak wyjść do punktu wyjścia, czyli wcześniej wspomnianego poniedziałku?


Ten pingwin to motywacja i sumienie, które w tobie siedzi. Naprawdę chcesz go zdusić, żeby zawiódł się na tobie?

Niezależnie co jest twoim celem – wyrobienie mięśni, wysmuklenie sylwetki czy zrzucenie tłuszczu – kluczem do osiągnięcia sukcesu jest motywacja. Aczkolwiek nie jest ona cechą wrodzoną – a szkoda, bo inaczej wszystko byłoby łatwiejsze. Tak samo nie ma tabletek z jej dawką, która pobudzi nas do działania. Życie lubi dawać w kość, więc trzeba sobie jakoś radzić, bo dieta i ćwiczenia to nie wszystko, jeśli chcemy osiągnąć body goal. Motywacja odzwierciedla jak bardzo nam zależy na spełnieniu marzeń, a często kończy się wraz z pierwszym dniem treningów. Tymczasem praca nad ciałem to żmudny, wieloetapowy proces, który uczy nas pokory, cierpliwości oraz determinacji.

Szkoda, że dni lenia nie są jedyną przeszkodą, ponieważ wokół nas istnieje wiele innych demotywatorów - przyjaciele, którzy nie rozumieją fit życia, niezdrowe przekąski ukryte po szafkach, czekoladowe batoniki, które są na wyciągnięcie ręki przy kasach i tak dalej można by wymieniać w nieskończoność - w końcu mamy różne słabości. Dlatego utrzymanie motywacji jest sprawą istotną, gdyż jest naszą siłą napędową do działania, światłem w tunelu, nadzieją w złych chwilach.

Jak odzyskać motywację? Na to pytanie odpowie dzisiaj ekspertka - ja, ponieważ zaczynałam ćwiczyć na nowo już z 10 razy i jeśli będzie trzeba, zacznę nawet i 20. JAK? Dzisiaj uchylę wam rąbek tajemnicy.


CO TO JEST MOTYWACJA?

Motywacja przypomina mi małego, złotowłosego aniołka ze śliczną buźką, który siedzi za naszym uchem i podpowiada nam w chwilach zwątpienia co robić. Jest jak mała przypominajka, która każe nam ruszyć się na trening, a także trzymać dietę. Stworzenie szepcze swoim słodkim głosikiem, który działa na nas magicznie, ułatwiając przystąpienie do działania. Dla każdego ta motywacja może wyglądać zupełnie inaczej - może dla kogoś z was jest stanem umysłu, zielonym stworkiem lub przyjaznym duszkiem? Nie ma to absolutnie znaczenia, bo liczy się tylko, że istnieje w życiu codziennym i niczym anioł stróż sprawuje pieczę nad naszym fit życiem.

Nie da się ćwiczyć bez motywacji. Nieważne czy jesteś sportowcem na poziomie hobbistycznym, amatorskim, czy profesjonalnym, zawsze podświadomie będziesz dążyć do odszukania jej. To jak niekończąca się zabawa w chowanego, ale to motywacja ucieka przed tobą i w celu odniesienia zwycięstwa, musisz ją gonić. Czasem to będzie wymagało od ciebie sprytu, poświęcenia albo troski, ponieważ równocześnie przypomina ono małe, bezbronne ziarenko. To ziarenko odzwierciedla ciebie podczas pierwszych dni zmiany nawyków.

ETAP 1 - ZIARENKO - dopiero raczkujesz, stawiasz pierwsze kroki w diecie i ćwiczeniach. Nie potrafisz się w tym wszystkim odnaleźć i pomimo wielkiej motywacji, cały ten okrutny świat ciebie przeraża, ponieważ masz wrażenie, że jesteś w nim sama, a wokół sami piękni ludzie z jeszcze piękniejszymi sylwetkami. Pomalutku pniesz się ku słońcu, żeby osiągnąć....

ETAP 2 - SIEWKA - młoda z ciebie roślinka, która wie już na czym stoi, lecz musi zmagać się z czynnikami zewnętrznymi, które uniemożliwiają jej dalszy rozwój. Są dni gorsze i lepsze, ale nie poddajesz się i rośniesz dalej, ponieważ gorliwie domagasz się większej ilości składników odżywczych, słońca i wody. Jesteś zaczarowana światem, w którym kroczysz. Niestety bardzo łatwo jest ciebie złamać, bo jesteś jeszcze taka krucha.

ETAP 3 - MŁODA ROŚLINA - znajdujesz już na półmetku. Być może osiągnęłaś już swój body goal lub dzieli ciebie od tego zaledwie kilka treningów. Czujesz się dumna, że tak długo wytrwałaś w swoich postanowieniach, ponieważ wiesz, że niedługo będziesz mogła zebrać owoce swojej ciężkiej pracy. Nie boisz się już innych, wyidealizowanych ludzi, bo zdajesz sobie sprawę z tego, że oni też zaczynali od tego, co ty. Masz o wiele większe pojęcie na temat zdrowego odżywiania i treningów, łakniesz nowych informacji na ten temat, wiedząc, że przyniesie ci to sukces. Leniuszek odzywa się w tobie coraz rzadziej.

ETAP 4 - ROŚLINA DOJRZAŁA - to inaczej moment osiągnięcia balansu. Wreszcie akceptujesz swoje ciało, podchodzisz do żywienia z głową, a nie przez przymus. Potrafisz znaleźć radość z wykonywanych treningów, lecz równocześnie wiesz, że świat się nie zawali, kiedy opuścisz jeden. Złoty środek pozwala ci spokojnie żyć i bez problemu lawirować wokół pokus - co nie znaczy, że nie możesz się od czasu do czasu skusić. Jednocześnie dojrzałaś emocjonalnie - nie płaczesz, nie krzyczysz, nie skomlisz, tylko przyjmujesz wszystko z pokorą na klatę i nie boisz się podjąć nowych wyzwań.


Na jakim etapie jesteś?


DWA RODZAJE MOTYWACJI

źródło: odchudzamsie.pl

• Motywacja długofalowa, potrzebna do trwania w postanowieniu odchudzania, zdrowego odżywiania i ćwiczenia. Do tego aby codziennie pilnować, żeby jeść co kilka godzin i mieć co jeść, aby planować czas na ćwiczenia i ćwiczyć. 

• Motywacja krótkofalowa, potrzebna w chwilach słabości. Kiedy mamy gorszy dzień i nie chce nam się ćwiczyć, albo kiedy wyjątkowo silnie kusi nas jakaś tucząca potrawa, albo gdy jesteśmy trochę zmęczeni dietą i mamy ochotę "rzucić to wszystko w diabły". Potrzebujemy wtedy motywacji, żeby przejść zwycięsko przez taką próbę i pozostać na właściwej ścieżce. 

Nawet na pierwszy rzut oka widać, że oba rodzaje motywacji muszą być bardzo różne. Motywacja długofalowa musi być spokojna, ale nieustanna. Dzięki niej decyzje, które podejmujemy, co chwilę oraz sposób w jaki przeżywamy każdy dzień, umożliwiają nam odchudzanie. Ta motywacja jest w większości podświadoma. Wiemy dlaczego robimy te wszystkie rzeczy, ale nie skupiamy się specjalnie na powodach - one są w nas. Ten rodzaj motywacji przyrównałbym do spokojnej, nieustającej bryzy, która wprawdzie nami nie targa, ale dmucha w nasze żagle, kierując nas we właściwym kierunku. 

Motywacja chwilowa, z kolei, musi być silna. Ta motywacja to zestaw bodźców, które są wystarczająco intensywne, aby przebić się przez nasze nagłe słabości i zachcianki. Motywację tą wykorzystujemy, gdy zachcianki stają się tak silne, że zagłuszają naszą "bryzę" i zaczynają spychać nas na manowce. Motywacja ta ma działać jak hamulec i zimny prysznic, który wyrywa nas z chwilowego ogłupienia, którego potem byśmy żałowali i sprowadza z powrotem na właściwą drogę, na której wystarcza nam nasza "bryza". 


ŹRÓDŁA MOTYWACJI

Aby osiągnąć sukces w odchudzaniu i utrzymać zgrabną sylwetkę trzeba tworzyć dwa powyższe rodzaje motywacji. Wydaje mi się też, że warto je tworzyć świadomie. Motywacja tworzona nieświadomie jest często zbyt mocno skoncentrowana na jednym rodzaju - głównie motywacji chwilowej, której silnych bodźców nie da sie utrzymywać przez długie okresy. Dlatego wielu z nas po początkowym zapale i kilku tygodniach wraca znów do starych nawyków, przez które stajemy się coraz ciężsi. 

Źródło obu rodzajów motywacji w zasadzie jest takie samo. Są to powody, dla których się odchudzamy - każdy z nas ma swoje i powinien wykorzystywać je jak najlepiej. To raczej sposób ich podania powoduje, że przyczyniają sie one do budowania motywacji długofalowej, lub tworzą i wzmacniają bodźce motywacji chwilowej. Poniżej znajdziecie moją interpretację tworzenia motywacji długo- i krótkofalowej. 


MOTYWACJA DŁUGOFALOWA 

Budując motywacje długofalową, musimy stworzyć sobie cały system przekonań i nowych wartości, który pozostanie z nami na zawsze. Dzięki tym wartościom właśnie, długo po procesie odchudzania wciąż będziemy podejmować właściwe decyzje żywieniowe i pozostaniemy szczupłymi. To właśnie dzięki naszym wartościom, siedząc w restauracji wybierzemy dietetyczne danie i zrobimy to z radością, nie myśląc nawet o frytkach, nie będziemy też czuć żalu, że gdy inni jedzą lody my popijamy wodę, a ślinka nawet nam nie pocieknie na widok tych lodów. 

Budowanie motywacji długofalowej to proces długotrwały. Zaczyna się on w pierwszym dniu odchudzania i trwa przez cały czas. Z każdym zrzuconym kilogramem, z każdym dniem w którym zauważamy, że czujemy się lżejsi i weselsi, wzmacniamy swoją długofalowa motywację - nasza podświadomość uczy się, że zdrowe pożywienie i ćwiczenia dają nam radość oraz poczucie wewnętrznego spokoju, spowodowane tym, że po raz kolejny dokonaliśmy właściwego wyboru. W tym czasie powstają w nas nowe wartości, które stają się częścią nas. Zaczynamy wybierać zdrowe pokarmy nie tylko dlatego, aby schudnąć, ale dlatego, że wewnętrznie czujemy się z tym dobrze, sięgając natomiast po batonik wywołujemy wewnętrzny konflikt. 


MOTYWACJA KRÓTKOFALOWA 

Motywacja krótkofalowa jest bardziej namacalna. Budując ją wyliczamy sobie powody dla których się odchudzamy i staramy się je tak skonstruować, aby wywoływały w nas jak najsilniejszą reakcję emocjonalną. Nie myślimy o nich na co dzień, ale odwołujemy do nich w chwilach słabości. Wtedy przypominamy je sobie i dzięki ich silnemu ładunkowi emocjonalnemu jesteśmy w stanie pokonać chwilowe zachcianki. 

Tworząc motywację chwilową możemy wypisać sobie co osiągniemy, jeżeli schudniemy, na przykład: lepszy wygląd, zdrowie, pewność siebie itp. i odwoływać się do tej listy wyobrażając sobie jak to będzie, oraz postrzegając batonik albo inną słabość jako przeszkodę w drodze do cudownego celu. Myśl o tym, że jesteś przecież silny psychicznie i takie małe coś nie stanie Ci na drodze. 

Najlepszą jednak metodą na pokonanie chwilowych słabości jest wyobrażanie sobie konsekwencji nieschudnięcia. Warto pomyśleć sobie co się stanie jeśli zamiast schudnąć przytyjesz jeszcze parę kilo, albo może kilkadziesiąt kilo? Pomyśl sobie jak będziesz się czuć, jeśli za 10 lat będziesz 15kg albo 20kg cięższa. Jeśli nie zboczysz ze złej drogi teraz, to tam właśnie zajdziesz. Gdy kusi Cię więc, aby zjeść czekoladę albo batonika, albo odpuścić ćwiczenia, popatrz na to jak na powrót na drogę tycia i nieszczęścia. Pomyśl ile zdrowia i rozpaczy będzie Cię kosztować życie w otyłości i zadaj sobie pytanie, czy ta chwilowa przyjemność jest tego warta? Bo to niby "tylko ten jeden raz", ale tak naprawdę ten jeden raz to tylko ten pierwszy raz, po którym na pewno będzie następny. Bo gdyby to miałby być tyko jeden raz, to czy naprawdę ma on w ogóle dla Ciebie znaczenie - czy naprawdę musisz zjeść albo naprawdę chcesz przestać ćwiczyć? 

Im silniejsze emocje uda Ci się wywołać, tym łatwiej pokonasz swoje słabości i powrócisz na dobrą drogę. Uważaj tylko, bo bodźce chwilowe mają tendencję do słabnięcia, gdy są zbyt często używane. Musisz więc albo je często zmieniać albo najlepiej - rzadko z nich korzystać. Im większe sukcesy będziesz odnosić w odchudzaniu, tym rzadziej potrzebna będzie Ci chwilowa motywacja, a tym silniejsza będzie twoja motywacja długofalowa oparta między innymi na osiągniętych efektach i wierze w siebie.


MOJA MOTYWACJA

Pewnie wiele z was nie wie jak wygląda moja sytuacja zdrowotna, więc może opowiem ją w małym skrócie. Mianowicie od ubiegłej jesieni mam duże problemy z alergią, która objawia się problemami z oddychaniem - duszę się, nie mogę złapać oddechu, świszczę, mam niepohamowany kaszel. Ostatnio nawet występowały u mnie kłucia w klatce piersiowej. Niestety również bardzo często choruję - praktycznie od nowego roku jest to raz lub dwa razy w miesiącu. Przez pewien czas zażywałam też sterydy.

Ku mojej obawie, alergia spowodowała, że musiałam ograniczyć w znacznym stopniu moją aktywność fizyczną. Bywa z nią różnie - czasem jest tak, że mogę ćwiczyć bez przeszkód dwa tygodnie, a potem przez następny miesiąc mam zadyszkę, wchodząc na drugie piętro, bo mam zakaz uczęszczania nawet na lekcje wf przez nasilenie ataków. Do tego właśnie się odnoszę w nazwie postu - gdy wykonam dwa kroki do przodu, zaraz muszę cofnąć się o trzy i tak w kółko. Następstwem tego wszystkiego jest oczywiście nieznaczne pogorszenie sylwetki i nie, nie mam tutaj na myśli efektu jojo, ponieważ dalej z rozmiaru L utrzymuję się na S przy zdrowej diecie, a kilogramów mi nie przybyło. Aczkolwiek widzę zmianę na moim brzuchu, który stał się galaretowaty, a mięśnie na rękach przypominają flaki - ledwo robię pięć pompek, a o cardio to mogę zapomnieć, bo grozi mi wypluciem płuc.

Czuję się przez to okropnie. Czasem zdarzyło mi się uronić kilka łez z racji tego, że już we wakacje moja kondycja pozostawiała wiele do życzenia, a teraz jest bliska zeru. Nieraz żaliłam się znajomym i rodzinie jak jest mi przykro, że nie mogę ćwiczyć, jak bardzo chciałabym do tego wrócić. Dobija mnie myśl, że gdyby nie to wszystko, dawno osiągnęłabym już swoje wymarzone ciało. Wszakże najgorsza jest dla mnie myśl, że to WAS mogę zawieść. W końcu co za mnie za fit blogerka skoro sama nawet nie trenuje - od siedmiu boleści chyba. Jak mam was zmotywować do regularnych treningów, jeśli siedzę na tyłku i nic nie robię? Nie mogę wam pokazać żadnego progresu, przetestować nowy program treningowy. Jedynie służę wam artykułami...



Pomimo tych wszystkich wzlotów i upadków, dalej uparcie trwam w zdrowym życiu i staram się do tego wszystkiego wrócić, gdy tylko nadarzy się okazja, czyli pozwolenie od lekarza na powrót do sportu. Niektórzy mogą uznać mnie za wariatkę przez to - w końcu większość by się poddała już za drugim razem. Natomiast ja próbowałam na nowo ćwiczyć w listopadzie, w grudniu, w styczniu...

Dlaczego?

Nie wiem. Może jestem uparta lub podczas trzech lat klasy sportowej podłapałam jakiegoś bakcyla, który nie wyobraża sobie biernego trybu życia? Może mam to w genach? Może to kwestia silnej woli, psychiki? A może to właśnie wy i ten blog powodujecie, że wiem, że nie mogę się poddać? Nie odpowiem wam na to pytanie z racji tego, że prawdopodobnie nigdy nie poznam na nie odpowiedzi. Istnieje wiele różnych czynników, które składają się na to, że dalej zakładam buty do ćwiczeń, kiedy tylko nadarzy się okazja, lecz to nie tak, że cały czas mi się chce. Miałam już dni leniuszka, kiedy to do ćwiczeń musiała mnie motywować mama i dzięki jej za to.

Gdybym miała głęboko pomyśleć nad tym, dlaczego tak mi brakuje treningów w ferworze codziennych obowiązków oraz jak znaleźć chęć i zapał, by pójść na trening, to przypuszczalnie przypomniałabym sobie uczucie, które teraz mi towarzyszy. Uczucie bezradności, braku siły i energii do wykonywania codziennych czynności.

Każdego dnia widzę jak z etapu 3 przechodzę do 1 lub nawet gorzej. Jeszcze pół roku temu mogłam robić pompki i przysiady z moją siostrą, która waży ponad 20 kg. W zabawie cały czas ją podnosiłam, a teraz? Mam problem z wzięciem ją na barana i zejściem po schodach. Dwa lata temu w czerwcu przebiegłam na treningu 10 km - dwa tygodnie temu musiałam przebiec 100m na autobus i jak to się skończyło? Zachowywałam się jak astmatyczka, ponieważ nie mogłam złapać oddechu - szukałam go tak łapczywie jak ryba wody po wyłowieniu. Niby małe rzeczy, a działają jak orzeźwiający prysznic, dlatego że dają człowiekowi porównanie jak jest i jak było. Lekcja pokory, która nauczyła mnie doceniać to, co jest. Zdrowie tak szybko odchodzi, a my kompletnie je ignorujemy, bo ważniejsza jest dla nas aktualizacja naszego idola na snapchacie, w której mówi, co co jadł dzisiaj na śniadanie.


"Człowiek zaczyna mieć największą motywację do życia dopiero, gdy zachoruje"

Zdanie podłapane w internecie, a tak bardzo trafne - sama "miałam przyjemność" się o tym przekonać. Nie życzę wam tego samego, dlatego mam nadzieję, że moja historia choć trochę was zainspiruje, da motywację i pozwoli rozejrzeć się wokół i stwierdzić "Tak naprawdę te cukierki nie są przeszkodą nie do pokonania przeszkód na mojej drodze do szczęścia, bo faktycznie warto poświęcić tę godzinę, wylać kilka kropel potu, by zmęczyć się i po wszystkim stanąć przed lustrem i powiedzieć – „tak, dałam radę”!

Walcz o siebie. Ludzie nie mają pieniędzy, jedzenia, dachu nad głową, a ty użalasz się nad sobą, popijając colę koło kaloryfera. Życie mamy jedno. To twoje życie, innego nie dostaniesz, więc chciej je przeżyć jak najlepiej, czerpać z niego garściami i nie oglądać się za siebie. Oto sekret największej motywacji. Jesteśmy już w takim wieku, że powinniśmy mieć pojęcie, że nasze dni są policzone. Może to trochę drastyczna forma motywacji, ale działa.

Po to dano ci ręce, żebyś mogła w nie wziąć swój los.

Motywacja lub jej brak nie jest związana z twoimi genami czy twoją osobowością. Jest związana z decyzjami, które podejmujesz każdego dnia. Gdy nauczysz się dokonywać wyborów w zgodzie ze sobą i własnymi potrzebami, motywacja w naturalny sposób będzie zawsze z tobą.


Moje ulubione przysłowie, które dodaje mi siły w chwilach zwątpienia

No dobra, ale pewnie niektórych z was kompletnie nie skłoniłam do refleksji swoją historią. Może uważacie się za przypadki tak tragicznie, że już nie ma dla was nadziei i trzeba znaleźć inne sposoby na zmotywowanie się, więc oto one:

12 SPOSOBÓW NA ODZYSKANIE MOTYWACJI


1. DZIEŃ RELAKSU.

Dzień relaksu/wyluzowania/regeneracji jest niesamowicie ważny. Nie dosyć, że odpoczną nasze mięśnie, to jeszcze zyskamy komfort psychiczny i czas na przemyślenia. Warto zatrzymać się w wirze codziennych obowiązków, wziąć głęboki oddech oraz zapytać się dlaczego to wszystko robimy. Musimy pamiętać, że organizm zasługuje na odpoczynek po tak długim czasie ciężkiej pracy. Może skusisz się na dzień SPA? Wystarczy kupić maseczkę, zrobić sobie ładnie paznokcie czy zażyć relaksującą kąpiel z pianą w towarzystwie ulubionej muzyki.

Sama muszę przyznać, że zdarza mi się zapominać o tym, że ja też mogę odpocząć. Mój grafik jest tak napięty, że zwykłam obwiniać się o czas, gdy się lenię. Jednak każdy zasługuje na poleżenie na kanapie, jeśli lataliśmy w te i wewte przez cały dzień. Dlatego w zeszłym tygodniu zrobiłam sobie małe wolne od bloga - w ostatnim czasie trochę mi się ponakładało problemów, tak więc potrzebowałam odetchnąć.


2. ZASADŹ ROŚLINKĘ, KTÓRA BĘDZIE SYMBOLEM CIEBIE I TWOJEJ WALKI.

Myślę, że tutaj nie potrzeba żadnych uzasadnień, bo wszystko opisałam wcześniej.


3. ZRÓB CHEAT MEAL.

Może za długo masz dietę? Męczysz się już sześć miesięcy i płaczesz po nocach nad kawałkiem batonika - to wszystko może ciebie zniechęcić! Nie wyobrażam sobie przetrwać ostatnie dziewięć miesięcy bez ani jednego dnia rozpusty. WSZYSTKO JEST DLA LUDZI! Jeden kawałek tortu ciebie nie zabije, a tak samo jak dzień relaksu. NIE JESTEŚ ROBOTEM!

Nie wiem jak u was, ale mnie takie posiłki motywują do dalszego działania. Gdy ustanawiam sobie, np. piątek dniem wolnego od diety, przez resztę dni wiem, że warto trzymać się "czystej michy", bo wtedy będę mogła zjeść oszukany posiłek z czystym sumieniem.

Na tipsforwomen.pl znalazłam ciekawy artykuł, który udowadnia jak ważne znaczenie ma cheat meal w diecie:

"Co to jest „Cheat meal” ? To oszukany posiłek, czyli taki, w którym dostarczasz organizmowi niezdrowych, wysoko przetworzonych produktów, które na co dzień są zakazane w Twojej diecie. Nie może on przekraczać 1000 kcal. Jeśli masz silną wolę i ograniczenia to śmiało możesz sięgać po takie oszukaństwo. Taki zabieg wpływa stymulująco na nasze hormony (lektynę, grelinę i insulinę), my czujemy się lepiej, a waga spada. Takie „danie” nie jest w stanie zaburzyć naszej dobrze zbilansowanej diety."

Tak więc dziewuchy! Jeśli od dłuższego czasu racjonalnie się odżywiacie, waga spada, ale za to wasza psychika podupada, skuście się na ulubione ciacha!

4. WEJDŹ NA INSPIRUJĄCE STRONY/KONTA.

Nie da się nie zmotywować, kiedy wejdziesz na profil na instagramie, np.: Ewy Chodakowskiej czy Anny Lewandowskiej i zobaczysz ich wyćwiczone sylwetki. Wtedy w głowie powinna się nam zapalić taka lampka: "Ja też mogę tak wyglądać, wystarczy, że będę dalej walczyć". Masz tyle miejsc do wyboru, w których możesz zdobyć inspirację czy motywację - tumblr, twitter, facebook, instagram, snapchat, blogi. Jeśli się dobrze sobie wszystko zorganizujecie, możecie wokół otoczyć się motywacją za pomocą obserwacji odpowiednich kont.

Dla zainteresowanych, ponieważ o to pytacie - mój instagram (klik).


5. WYPISZ "ZA" I "PRZECIW".

A następnie możesz je gdzieś powiesić.
Usiądź na spokojnie, weź czystą kartkę oraz długopis i przystąp do działania. Stwórz tabelę, w której uwzględnisz wszystkie pozytywne aspekty zdrowego odżywiania, ale TYLKO DLA CIEBIE! Nie pisz tego, co wszyscy, bo to kompletnie ciebie nie zmotywuje. Zamiast tego spójrz na siebie, np. masz problemy z cerą, paznokciami lub włosami? To może być argument "za", aby pozostać przy fit życiu, ponieważ zdrowa dieta może pomóc w polepszeniu ich kondycji.


6. TELEFON DO PRZYJACIELA.

Nic tak nie wspiera jak rozmowa z drugim człowiekiem, który przytuli, służy dobrym słowem, da rady. Naprawdę warto porozmawiać o swoich problemach i obawach. W ostatnim czasie przekonałam się o tym jak cenne jest wsparcie, ponieważ nie wszyscy mają tak silną psychikę, żeby poradzić sobie z tym samemu.

W nazwie tego punktu użyłam słowo "przyjaciel", jednak nie chodzi mi tutaj tylko o kolegę, koleżankę, ale także bliskich członków rodziny, którzy mogą się okazać nawet jeszcze lepszymi motywatorami. Często jest tak, że nasi rówieśnicy nie rozumieją sensu fit życia, a wręcz nawet nas szykanują przez to. Dlatego wiadomo, ze w tym wypadku warto zwrócić się do osoby bardziej zaufanej.

UWAGA! Pamiętajcie, że zawsze możecie napisać do mnie na twitterze - @angeegaar, a ja z chęcią Was zmotywuję!


7. MEDYTUJ.

Trochę śmieszne, ale mam koleżankę w klasie, której to pomaga, więc w ostateczności może warto zaryzykować i spróbować? Odcięcie się od problemów, wyciszenie, może pomóc nam znaleźć wewnętrzną siłę, która doda nam motywacji do dalszego pokonywania własnych słabości i wyznaczania sobie nowych granic. Spróbuj i daj mi znać czy pomogło!


8. POSŁUCHAJ MUZYKI WZYWAJĄCEJ DO WALKI/ OBEJRZYJ MOTYWUJĄCE FILMIKI.

Przejdź się na spacer ze słuchawkami lub rzuć się na łóżko i zamknij się w świecie bajecznych nut. Włącz ulubioną playlistę lub jedną z tych, które są dostępne w internecie na Spotify lub YouTube i wsłuchaj się w słowa, dokładnie je analizując. Niech to będzie motywująca sesja - tylko ty oraz słowa, które brzmią w twojej głowie.

Nie zapomnij o puszczaniu muzyki podczas wykonywania treningu - ja, gdy tylko słyszę pierwsze bity ulubionej piosenki, zaczynam skakać i śpiewać. Wtedy nie ma dla mnie żadnych ograniczeń, liczy się tylko ruch i pokazanie moich emocji, które wiążę z danym utworem.
Z pewnością jedną z najbardziej motywujących piosenek dla kobiet jest Beyoncé - Run the World (Girls) - klik!

Aczkolwiek, jeśli przepadasz za bardziej wizualnymi formami motywacji, polecam ci następujące filmiki:

1. Motywacja do treningu: Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą - klik
2. Ograniczenia nie istnieją - Motywacja (Eric Thomas) - klik
3. Live Your Dream & Master Life | Training Success Motivation - klik
4. The most Inspirational video for women ever - How to have motivation and never give up - klik
5. Who You Are: A Message To All Women - klik
6. Nick Vujicic PL - Nigdy Się Nie Poddawaj - klik
7. MINDSHIFT - MOTIVATIONAL VIDEO - klik
8. BELIEVE IN YOURSELF - Motivational Video - klik
9. Dream - Motivational Video - klik
10. Why Do We Fall - Motivational Video - klik
11. PROVE THEM WRONG - Motivational Video - klik
12. I Will Succeed - Motivational Video - klik
13. VISION - Motivational Video - klik
14. Unstoppable - Motivational Video - klik
15. LIVE YOUR LIFE OVER - MOTIVATIONAL VIDEO - klik

Co czułaś po obejrzeniu tych filmików?


9. TAPETY MOTYWUJĄCE.

Moja ulubiona forma motywacji - jeśli spojrzelibyście na mojego laptopa oraz komórkę, to sami byście się o tym przekonali. W gruncie rzeczy co najmniej kilkanaście razy dziennie używamy urządzeń elektronicznych, więc zróbmy z tego pożytek i zamieńmy to na kilkanaście dawek motywacji! Jak dla mnie brzmi super, nic nie kosztuje, a za to tylko pomaga.

Poniżej dodałam dla Was kilka moich ulubionych, które znajdują się na moim telefonie/laptopie:











































10. ZAINWESTUJ W NOWE UBRANIA SPORTOWE.

Odkąd zostałam fit freakiem, zdecydowanie zakochałam się w ubraniach sportowych. Aż wstyd przyznać, ale będąc w klasie sportowej, nie przykładałam dużej wagi do nich - było mi obojętnie jak wyglądam, bo najważniejsze było dla mnie, żeby było mi wygodnie i ciepło podczas zimy. Teraz idąc na zakupy, bardzo często zwracam uwagę najpierw na witryny sportowe - sama się sobie dziwię, haha. Jednak tak już mam, że kiedy kupię sobie jakąś nową koszulkę czy spodnie, to czuję się, jakbym dostała jakiegoś nagłego zastrzyku energii! Pędzę na trening, ponieważ chcę je jak najszybciej wypróbować. Upiększajmy sobie życie, choćby takimi małymi elementami!



11. PRZECZYTAJ MOTYWUJĄCĄ KSIĄŻKĘ.

Zapal świeczki, zaparz herbatę, wejdź pod koc, znajdź fajny blog, książkę lub artykuł do czytania i zagłęb się w inspirującej lekturze. Badania dowodzą, że poszerzanie wiedzy na dany temat, np. zdrowego odżywiania, może zwiększyć nasze chęci do wykonywania danych czynności z nimi związanych. Sama przekonałam się o tym na własnej skórze, ponieważ przed napisaniem każdego postu czytam dziesiątki artykułów w internecie, dzięki którym wiele się dowiedziałam, a które jednocześnie spowodowały, że zdrowe odżywianie nabrało dla mnie jeszcze większego sensu.


12. ZAŁÓŻ BLOGA/ DZIENNIK ĆWICZEŃ.

Jakiś czas temu w nowym programie na TVN Style - "Wiem, co jem, na diecie" - mówiono o tym, że zapisywanie, np. swojego dnia na kartce papieru lub komputerze, może pomóc nam w osiągnięciu wyznaczonego celu. W momencie, gdy zobaczymy, co przechodziliśmy jeszcze miesiąc temu, zdamy sobie sprawę z naszego progresu. Jestem pewna, że nie dałabym rady tak długo wytrzymać z dietą i ćwiczeniami, jeśli nie założyłabym bloga, dlatego że jest on dla mnie swoistym pamiętnikiem - gromadzę tutaj całą wiedzę, która jest potrzebna mi i wam, a także opisuję w postach co się u mnie dzieje, jak jest z moimi efektami itp. Zawsze w momencie zwątpienia wracam do pierwszych postów, które tylko utwierdzają mnie o słuszności podjętych decyzji.




POPRZEDNI POST O MOTYWACJI - 10 WSKAZÓWEK, KTÓRE POMOGĄ CI ZOSTAĆ ZMOTYWOWANYM ----> KLIK

A dla ciebie czym jest motywacja? I jak radzisz sobie z jej odzyskaniem?

You May Also Like

4 komentarze

  1. Jako twoja wierna czytelniczka bardzo cieszę sie, że wracasz do blogowania! Twoje posty przyjemnie się czyta, a fakt, ze sama przeszlas przez proces chudnięcia (a właśnie, masz może o tym posta? bo chetnie zobaczyłabym twój progres) sprawia, że dla mnie jesteś ogromna motywacja! Jezeli miałabym coś tylko zasugerować to to, żebyś dzieliła posty na troszkę krótsze, bo są troche długie :) trzymaj tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo się cieszę, że mogłam sprawić Ci radość! Co do postu - http://angegar-blog.blogspot.com/2015/07/21-day-fix-extreme-podsumowanie-21-day.html tutaj jest najstarsze podsumowanie, jednak ono jest z wakacji :( Nie dodałam jeszcze nic aktualnego ze względu na problemy zdrowotne, ale obiecuję, że post z tym jak aktualnie wyglądam, jakie mam efekty, już wkrótce się pojawi! :) Póki co kilka metamorfoz wstawiłam na instagram - https://www.instagram.com/angelikagarczyk/ oraz twittera - https://twitter.com/angeegaar Miło mi słyszeć, że mogę kogoś motywować - dziękuję za wszystkie miłe słowa *.* Przepraszam za takie długie posty, ale po prostu zawsze chcę wszystko zawrzeć - nie mogę tak uciąć w połowie :( Poza tym kiedyś usłyszałam od kogoś innego, że mają być jak najdłuższe, haha :) Postaram się tak nie przynudzać i jakoś je skrócić, ale nie obiecuję, bo lubię się rozpisywać :P (sama widzisz po komentarzu, haha).

      Pozdrawiam bardzo serdecznie xx

      Usuń
  2. Bardzo fajny post, myślę, że już niejedną osobę zmotywował do ćwiczeń. Ja obecnie ćwiczę aerobik, starałam się codziennie po godzinie. I tak robiłam. Ale teraz ciężko mi wrócić, bo często choruję i co jestem w formie, że na luzie wytrzymam tą godzinę ciężko ćwicząc, to zaraz jestem chora i tracę tę formę. :/ Ale mam nadzieję, że się zmotywuję i będę ćwiczyć krok po kroku, by wrócić!!!

    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://style-bykarolina.blogspot.com/ .
    PS: Obserwuję, liczę na rewanż

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow! Widze, e wlozylas kawał serducha w post! Ku mojemu zdziwieniu-przeczytałam cały, już myslalam ze nie dam rady, haha :D Ja osobiscie nie cwicze, wiec takowej motywacji nie potrzebuje, ale osoba, ktora takiej potzrebuje i trafi na twoj post dostanie OGROMNEJ dawki motywacji. Gratuluje, bo post naprawde Ci sie udał.


    Mó Blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń